Czerwony guzik

        W "MENU" NA PASKU WIĘCEJ ARTYKUŁÓW  

 

        Czy Pan Bóg stworzył koronawirusa? Czy Pan Bóg stworzył Hitlera? Czemu Bóg dopuszcza zło?

         Zdaję sobie sprawę z wagi powyższych  pytań. To co napiszę to próba krótkiego podzielenia się moim spojrzeniem na te problemy z perspektywy prostego chirurga - i człowieka wierzącego. Ateista może nie być usatysfakcjonowany poniższym tekstem.

           Nie zrozumiemy problemu zła bez uświadomienia sobie faktu, że żyjemy obecnie w epoce po WIELKIM KATAKLIŹMIE. Ten WIELKI KATAKLIZM jest praprzyczyną istnienia na świecie wszelkiego zła i zamętu. Gdyby nie doszło do niego, nie byłoby też Czarnobyla, 1. i 2. Wojny Światowej, Holokaustu i koronawirusa. Gdyby nie WIELKI KATAKLIZM, nie byłoby na świecie śmierci, płaczu, bólu i łez. Wydarzenie to było zaburzeniem, aberracją która dotknęła wszystkiego co stworzone, wydarzeniem na skalę kosmiczną!

            Świat który Bóg stworzył był doskonały. Główną cechą tego świata zwanego rajem czy ogrodem Eden, była HARMONIA. Adam mógł codziennie spotykać się z Bogiem którego kochał, cieszył się też relacją miłości ze swoją żoną Ewą. Aby harmonia była doskonała – człowiek został obdarzony wolną wolą – na obraz Boga. Wyobraźmy sobie, że Adam otrzymał od Boga luksusową posiadłość – z ogrodem, basenem, nad ciepłym morzem (z dostępem do plaży) itd. Mógł korzystać ze wszystkiego do woli, z wyjątkiem jednego czerwonego guziczka. O tym guziczku Bóg go poinstruował i przestrzegł – nic nie zataił przed Adamem. 

   -Jesli go naciśniesz, stanie się nieszczęście. Więc lepiej nie rób tego!

          Niestety ten guziczek czy jabłko – przyciągnął uwagę Ewy. Usłyszała zapewnienie, że Bóg przesadza. Że nic się nie stanie. A naciskanie guzika TO JEST DOPIERO CZAD!!

   - Zły Bóg chce zabrać ci tę przyjemność!

           Autorem tych zapewnień był oczywiście zły duch, diabeł. Ewa nacisnęła, Adam po niej i… wtedy skończyła się ich sielanka. Niestety, w tym momencie skończyła się sielanka – czyli HARMONIA – całego stworzenia. Pod Adamem i Ewą nagle otworzyła się zapadnia, i wlecieli do głębokiego, czarnego szybu. Oto ów WIELKI KATAKLIZM. Nasi rodzice wciągnęli do tej ciemnej studni wszystkich ludzi. Rodzimy się i umieramy na jej dnie. Oprócz ciemności stało się coś jeszcze gorszego. Ze ścian studni wypełzło robactwo. Zło wdarło się na świat. A sam człowiek rodzi się od tego czasu ze skażeniem natury zwanym słowem mało dzisiaj popularnym. To słowo brzmi - grzech. Istotą tej wrodzonej skłonności jest bunt przeciwko Bogu, oraz uleganie pokusom o których potem mówimy „to było silniejsze ode mnie”. W ciemności nie widać mechanizmów ani sił duchowych które rządzą życiem ludzi. Korzysta z tego szatan, w którego istnienie nikt oczywiście nie wierzy. A ten nie ubolewa wcale z tego powodu. W studni pojawiły się choroby, zarazki, wirusy, tsunami, trzęsienia ziemi. Grzech pierworodny – bo o tym mowa – jest zaburzeniem, aberracją na skalę KOSMICZNĄ.

        Powstaje pytanie: czy Bóg nie zrobił jednak fuszerki z tym stwarzaniem świata? Po co stworzył ten cholerny przycisk? Że to wina diabła? – to po co go stworzył ? A czemu w ogóle diabeł miał wstęp do raju? Dlaczego my musimy cierpieć z tego powodu?

       Pójdę dalej – bo o to trzeba zapytać: po co Bóg w ogóle stworzył człowieka i ten „dziwny” świat?

       Widzę to tak: Bóg stworzył człowieka, bo nie mógł postąpić inaczej. Bóg jest Miłością, a miłość jeśli jest prawdziwa – pragnie i musi uszczęśliwiać inne byty, a gdyby ich zabrakło to je stwarza. Stwarzając i kochając człowieka Bóg nie może nic przed nim zataić. Nie może ukryć przed człowiekiem prawdy o tym, że istnieje przestrzeń w której Boga nie ma. Ta przestrzeń bez Boga zwana jest złem, otchłanią.Ciemność to brak światła. Zło to brak Boga.  Bóg nie może zadecydować za człowieka co ma wybrać: pustkę czy miłość, śmierć czy życie, dobro czy zło. Człowiek pozbawiony możliwości wyboru byłby tylko zaprogramowanym robotem. Aby móc dokonać wyboru człowiek musi mieć wiedzę na temat tego co wybiera. Bóg wie, że poznanie zła musi się odbyć przez jego dotknięcie, nie tylko prezentację w powerpoincie. Ten kontakt ze złem będzie czasem przerażający i bolesny dla ukochanej istoty. Żeby przekonać cierpiącego człowieka o swoich dobrych intencjach Bóg czyni coś niezwykłego. Przychodzi w ciele człowieka, poddaje się okrucieństwu i złu, poddaje się doświadczeniu najgorszemu jakie może istnieć. To doświadczenie pustki czyli odłączenia od Boga ma miejsce na krzyżu. (Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? ) Jezus czyni to aby… ponieść karę za głupotę i bunt Ewy, za wszelki bunt, za wszelkie nieposłuszeństwo człowieka. Po to, by pokazać swoją solidarność z cierpiącym światem. Ale potem dokonuje wielkiego znaku: po trzech dniach zmartwychwstaje, ogłaszając wszystkim, którzy zechcą się zatrzymać i zastanowić. Jest dobra wiadomość dla wszystkich ludzi poszukujących prawdy. Po śmierci jest prawdziwe życie! Tam jest znowu ogród Eden, który czeka na każdego. Tam jest pełna realizacja zamysłu Boga, który stworzył nas z miłości po to, aby nas uszczęśliwić swoim szczęściem. Obecnie „całe stworzenie jęczy i wzdycha w bólach rodzenia” jak pisze święty Paweł (Rz8,22) ale „cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić”! (Rz8,18). Obecne życie to krótki odcinek czasu, w którym doświadczając dobra i zła mamy dokonać wyboru: gdzie chcemy spędzić wieczność. Bóg nie stworzył czerwonego przycisku. On tylko musiał poinformować o jego istnieniu. Przycisk zawsze był i będzie. Również dla każdego z nas. My cierpimy z powodu buntu i głupiego wyboru Adama ale też i własnego.

        Ale jeśli wierzymy w Chrystusa i wierzymy Chrystusowi – to żyjemy nadzieją. On sam poddał się konsekwencji wyboru czerwonego guziczka,  skoczył za nami na samo dno czarnej studni - aby nas oświecić i uratować. W obliczu pandemii spróbujmy się więc zastosować do rady Zbawiciela: „Nabierzcie ducha i podnieście głowy!”.

        A tak pisał Blaise Pascal, francuski fizyk, matematyk i filozof o WIELKIM KATAKLIŹMIE : - „Myśli” [261] Rzecz zadziwiająca jednakże, iż tajemnica najbardziej odległa od naszego poznania, tajemnica dziedziczenia grzechu, jest rzeczą, bez której nie możemy mieć żadnej znajomości samych siebie! To pewne, że nic bardziej nie obraża naszego rozumu niż twierdzenie, iż grzech pierwszego człowieka uczynił winnymi tych, którzy, tak oddaleni od tego źródła, nie mogli mieć w nim na pozór udziału. Dziedzictwo to wydaje się nam nie tylko niemożliwe, ale nawet bardzo niesprawiedliwe; cóż przeciwniejszego zasadom naszej nędznej sprawiedliwości, niż skazywać na wieki dziecko, pozbawione woli, za grzech, w którym najoczywiściej miało tak mały udział, ile że popełniono go na sześć tysięcy lat przed jego urodzeniem. Z pewnością nic nas bardziej nie razi niż ta nauka; mimo to bez tej tajemnicy, najniezrozumialszej ze wszystkich, jesteśmy niezrozumiali samym sobie. Węzeł naszej natury czerpie swoje zwoje skręty i zwoje z tej otchłani; tak iż człowiek bardziej jest niepojęty bez owej tajemnicy, niż tajemnica ta jest niepojęta dla człowieka.