O Boskim dotyku

            W "MENU" NA PASKU WIĘCEJ ARTYKUŁÓW  

 

            Spośród wielu wątków Pisma Świętego chciałbym podzielić się dwoma, które jakiś czas temu splotły się ze sobą i przybliżyły mi tajemnicę Eucharystii.

              Pierwszy wątek do dotyk Boga. Generalnie Stary Testament to czas DYSTANSU Boga i człowieka. Bóg był odległy, przerażający. Zapowiadając swoje zstąpienie na górę Synaj Bóg ostrzega Izraelitów przed próbą wstępowania na górę, a nawet dotykania jej podnóża ( Wj 19,12-13) Nie było mowy o jakimś zbliżeniu, dotknięciu Boga. Tylko Mojżesz – jako jedyny człowiek otrzymał możliwość spotykania się z Bogiem „twarzą w twarz”. Potem nawet spoglądanie na twarz Mojżesza było niebezpieczne dla innych Izraelitów. Musiał zasłaniać twarz. (Wj34, 30 -35) Uzza – przyzwoity Żyd, chciał ratować zagrożoną upadkiem na ziemię Arkę przymierza. Dotknął jej w jak najlepszej intencji – i padł trupem. ( 1Krn 13, 9-10)

           Nowy Testament zaczyna się od dotyku „totalnego”. Kobieta brzemienna. Bóg w łonie Maryi. Bóg na rękach św. Józefa. Jezus uzdrawia teściową Piotra dotykając jej ręki (Mk 1,30-31). Kobieta chora na krwotok zostaje uzdrowiona przez dotknięcie szaty Jezusa. (Mt9;21). W czasie ostatniej wieczerzy święty Jan spoczywa na piersi Jezusa (J13,23). Pozostali uczniowie mieli zapewne podobnie serdeczne relacje, które mogły się wyrażać przywitaniem czy pożegnaniem zwanym dziś potocznie „na miśka”. Po swoim zmartwychwstaniu Jezus zachęca uczniów: „Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam.”

           Czasem sobie myślimy – to byli dopiero szczęśliwcy – ci którzy mogli słuchać i dotykać Jezusa. Szczęśliwy ten Jan, który mógł być tak blisko Jezusa. Gdyby Jezus stanął nagle przede mną, chciałbym - tak po ludzku - serdecznie się z Nim przywitać. Przecież był również człowiekiem.

       Wątek drugi dotyczy ucztowania i karmienia. Na pustyni Bóg karmi Izraela manną i przepiórkami. Poprzez swojego anioła Bóg karmi Eliasza tajemniczym podpłomykiem który daje mu niezwykłą siłę (jak czytamy – mocą tego pożywienia Eliasz szedł 40 dni i nocy do Bożej góry Horeb ).

       Jezus karmi tłumy cudownie rozmnożonym chlebem. Cud rozmnożenia ma przygotować tłumy i uczniów na przyjęcie dużo trudniejszej nauki. Dzień po nakarmieniu tłumu Jezus mówi do Żydów: „Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem który Ja dam, jest moje ciało za życie świata”. (J 6,49-51) W czasie ostatniej wieczerzy Jezus wydaje polecenie, a w zasadzie nakaz: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje”.

       W czasie uczty Eucharystycznej splata się ze sobą wątek karmienia i dotyku. Nie da się uczestniczyć w uczcie nie dotykając pokarmu. Taka myśl to absurd.

      Jezus przychodzi do nas w swoim ciele uwielbionym. Chce nas równocześnie karmić i dotykać. Dotykając ustami świętego Ciała Pańskiego jesteśmy prawdziwymi szczęśliwcami. Komunia – to zjednoczenie. Nie musimy zazdrościć św. Janowi.

       W Eucharystii Jezus karmi nas i pozwala się dotknąć.. Obyśmy wszyscy dostępowali przez wiarę tej łaski. Obyśmy wszyscy przez dobrą spowiedź byli zawsze w stanie łaski uświęcającej i mogli się obficie karmić prawdziwą obecnością Pana.

     A dziś, pomimo możliwości duchowego przyjmowania Komunii Świętej pozostaje tęsknota za boskim dotykiem. Nic dziwnego – jesteśmy ludźmi. Oby ta dzisiejsza tęsknota zaowocowała po ustaniu pandemii większą świadomością największego z darów, bez którego „nie będziemy mieć życia w sobie” (J6,53)