Wielki Traktat o Piedestałach cz.3 Zgubne skutki skoków narciarskich.

 W "MENU" NA PASKU WIĘCEJ ARTYKUŁÓW                          

 

      W  literaturze jest wiele Ilustracji problemu samoubóstwienia człowieka.Jedna z najlepszych jakie znam,  to pewna przygoda Koziołka Matołka. W „2 Księdze Przygód” Kornel Makuszyński opisuje lądowanie z piedestału naszego bohatera. Okazuje się, że pewnego razu kozioł nie poradził sobie ze swoim sukcesem. Przypadkiem trafił do Zakopanego, potem przypadkiem wygrał konkurs skoków narciarskich. Całkiem zasłużenie, bo skoczył 200 m! Skutki uboczne tego zwycięstwa były następujące:

Spędził zimę w Zakopanem, często tańczył na zabawie, Uwielbiany i szczęśliwy, wciąż w niezmiernej chodził sławie.

Najpiękniejsze mu panienki przynosiły liść kapusty, Aż koziołek spostrzegł z dumą, że ma brzuszek bardzo tłusty.

W pas pan burmistrz mu się kłania, kto nań spojrzy, mile wzdycha. Aż Koziołka, co był skromny, wielka napełniła pycha.

Tak rozdęła mu straszliwie tłusty brzuch i tłuste boki, Że koziołek, tak jak balon, nagle frunął pod obłoki.

„Ratuj, babciu!” - wrzasnął w trwodze. lecz mu babka nie pomoże, Bo go wiatry tak poniosły, że szumiące ujrzał morze.

Wtem bociany nadleciały, więc poprosił z wielką skruchą: „Niech mnie który kolnie dziobem, by mi moje sklęsło brzucho!”

Stary bocian, Wojtek Kulas, słysząc owe prośby ciche, Brzuch mu dziobem przedziurawił i wypuścił z niego pychę.

       Myślę, że przytoczona historyjka Matołka jest jasna i klarowna dla każdego. To, że dookoła nas – głównie w mediach - aż roi się od takich nadętych Matołków – jest oczywiste. Najtrudniej jednak ocenić samego siebie. Jak to zrobić, żeby u siebie samego sprawdzić, czy czasem nie mam w swojej głowie „rozdętego straszliwie tłustego brzucha i tłustych boków”? A może nie jest tak źle ze mną? Od tego momentu Wielkiego Traktatu muszę odnieść się wprost do perspektywy chrześcijańskiej. Powiem tak: Poza modlitwą i działaniem Ducha Świętego, nie znam żadnego ludzkiego sposobu na odkrycie zła u samego siebie wraz ze skuteczną receptą na zmianę i poprawę swojej sytuacji. Owszem, różne nieszczęścia spadające jak „gromy z jasnego nieba” zmuszają ludzi do chwilowej autorefleksji, ale rzadko kto wyciąga z tych sytuacji właściwe wnioski.     

Prześledźmy więc działania Koziołka    

            Wielu Polaków nie zdaje sobie sprawy, z czego wynika Geniusz Makuszyńskiego. A wynika on między innymi z tego, że  w swoje dzieła wplatał on wartości ewangeliczne. Robił to w sposób lekki, obrazowy i przystępny. Przesłanie Ewangelii aż wylewa się z jego książek . Dlatego pokolenia dzieci i dorosłych kochały i nadal kochają małpkę Fiki Miki, Koziołka Matołka, Jacka i Placka  czy Adasia Cisowskiego, bohatera  „Szatana z 7 klasy”. Prześledźmy więc działania Koziołka:  Najpierw wołał o ratunek do swojej babci. (Lecz mu babka nie pomoże!) W końcu - bingo -„poprosił z wielką skruchą” – o interwencję starego, doświadczonego  bociana.

          Cóż to jest ta „wielka skrucha”? To nic innego, jak rachunek sumienia. Pierwszy, a potem codzienny rachunek sumienia – to codzienny przegląd swojego brzucha i boków. „Niech mnie który kolnie dziobem” – to modlitwa: „Nawet, gdyby to miało być bolesne, pokaż mi Boże prawdę o mnie samym” . Wytrwała modlitwa o Ducha Świętego jest jedyną, do której Jezus namawiał i zapewniał, że zawsze będzie wysłuchana (Łk11,9-13) . Pierwszą rzeczą, którą na pewno Duch Święty uczyni, to nie będą jakieś wspaniałe przeżycia mistyczne, ale zobaczymy coś nowego : balon, albo balonik w sobie. Można też oczekiwać, że w wyniku tej modlitwy nadleci jakiś „stary bocian Wojtek”. Również procesu wypuszczania pychy i opadania na ziemię nie ma co oczekiwać jako wielkiego mistycznego wydarzenia - choć czasem zdarzają się łzy skruchy i nawrócenia. "Kolnięcie w brzucho" zazwyczaj ukryte jest w jakiejś prozaicznej sytuacji życiowej. Kilka przykładów podałem w części 2. A może ta sytuacja już trwa, już ma miejsce? Może stary bocian wali dziobem w twarde brzucho od lat, boli jak cholera – a ja co? A ja mam twardy brzuch. Nie umiem przebaczyć, oskarżam o swój los wszystkich i wszystko dookoła.

Nawrócenie to lądowanie w realu. 

            Historia Koziołka to nic innego jak obraz nawrócenia.. Nawrócenie to opuszczenie świata iluzji budowanego czasem z mozołem latami. Nawrócenie to lądowanie w realu. Nawrócenie, to uznanie swojej bezradności, zwrócenie się do Boga o którym my, chrześcijanie wiemy, że jest kochającym Ojcem. Bóg nikomu skruszonemu nie odmówi swojego światła. Psalm 34 mówi: „Pan jest blisko skruszonych w sercu”. Aby skrucha była trwała, warto pójść do spowiedzi, a potem czynić to regularnie. Nie ma lepszego antidotum na pychę  niż stary, dobry konfesjonał. Obecnie oczywiście spowiedź jest bardzo utrudniona. Ale nie niemożliwa. W sieci można znaleźć informacje na ten temat.

Szczęście  jest  na wyciagnięcie ręki

              Dlaczego warto poznać siebie samego i „wylądować” ? Otóż piedestał – czyli fałszywe postrzeganie siebie - jest zaprzeczeniem prawdziwego szczęścia. Jest on skutkiem i owocem poszukiwania szczęścia tam, gdzie go nie ma. Piedestał jest to utknięcie w ślepym duchowym zaułku. Prawdziwe szczęście to nie jest brak utrapień, chorób czy pławienie się w luksusach. Szczęście które jest blisko – na wyciagnięcie ręki - to odkrycie prostej prawdy – że jestem zwykłym grzesznikiem, ale równocześnie dzieckiem, na które Ojciec czeka z otwartymi ramionami. Nic nie daje takiego wspaniałego uczucia ulgi i pokoju wewnętrznego jak poznanie siebie samego w świetle Ducha Świętego. Ja to ja! Nie musze się nigdzie pchać, ani zbytnio martwić o to jak mnie widzą inni! Moja cała wartość jest w Bogu, moim Stwórcy od którego wyszedłem i do którego zmierzam. Jestem wreszcie wolny, uwolniony od swojego własnego pomnika.

         Ewangelia uczy : „Każdy bowiem kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony”. (Łk 18,14; Mt23,12) Biblia pokazuje człowiekowi drogę do szczęścia, które może zacząć  się już tutaj, nawet w czasach epidemii.

        Na tym na dzisiaj koniec niezdarnych wysiłków Misia o Małym Rozumku - autora tego opasłego "traktatu". Chciałem świadomie - choć na chwilę - w tych trudnych czasach odwrócić Waszą uwagę od tego, co nam zagraża z zewnątrz i wskazać kierunek inny, który może właśnie teraz będzie łatwiej odnaleźć i wybrać.

           Nie mogę się oprzeć  pewnej myśli, i chcę Wam polecić 11 minutową  homilię biskupa G. Rysia z dnia wczorajszego  (środa 1.04.2020). Nie słyszałem dotąd tak głębokich i dobitnych słów o istocie wolności chrześcijańskiej. https://www.youtube.com/watch?v=iHgUKPLfCmY

Zapraszam jutro. Od jutra koniec z traktatami! Jutro za to krótka sensacyjna😲 historia o pewnym kolejarzu.