Wielki Wtorek - jak było przy tym stole

POZOSTAŁE ARTYKUŁY - MENU na pasku powyżej         

 

J 13, 21-30.

        W czasie wieczerzy z uczniami Jezus doznał głębokiego wzruszenia i tak oświadczył : „Zaprawdę , zaprawdę , powiadam wam : Jeden z was Mnie zdradzi” . Spoglądali uczniowie jeden na drugiego niepewni , o kim mówi . Jeden z uczniów Jego - ten , którego Jezus miłował - spoczywał na Jego piersi . Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego : „Kto to jest ? O kim mówi ?” Ten oparł się zaraz na piersi Jezusa i rzekł do Niego : „Panie , kto to jest ?” Jezus odparł : „To ten , dla którego umaczam kawałek [ chleba ], i podam mu” Umoczywszy więc kawałek chleba , wziął i podał Judaszowi , synowi Szymona Iskarioty. A po spożyciu kawałka chleba wszedł w niego szatan . Jezus zaś rzekł do niego : „Co chcesz czynić , czyń prędzej !” . Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał , dlaczego mu to powiedział . Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem , niektórzy sądzili , że Jezus powiedział do niego : „Zakup , czego nam potrzeba na święto”, albo żeby dał coś ubogim . A on po spożyciu kawałka chleba zaraz wyszedł . A była noc.

            Wśród dwunastu apostołów było trzech takich, którzy najwyraźniej mieli w tej grupie szczególną pozycję. W kilku ważnych wydarzeniach Jezus wyznaczał właśnie ich, by Mu towarzyszyli. Piotra, Jakuba i Jana Jezus zabrał na górę Tabor, gdzie się przemienił wobec nich. Zabrał ich ze sobą aby mu towarzyszyli przy modlitwie w ogrodzie Getsemani. Pozostali ewangeliści (Mateusz, Marek, Łukasz) wiele swoich relacji musieli zaczerpnąć od bezpośredniego świadka którym był św. Jan zabierany "na akcję".  Pisząc o sobie Jan używa zwrotu: „ten, którego Jezus miłował”. Z racji swojego wybrania był czasem jedynym „źródłem informacji” dla pozostałych uczniów. Z powyższego opisu wynika, że w czasie Ostatniej Wieczerzy Piotr i Jan zasiadali najbliżej Jezusa.

         Opisy Ostatniej Wieczerzy Marka, Mateusza i Łukasza różnią się, często są niezrozumiałe, bo pochodzą "z drugiej ręki" (tzn. św. Jana).  Z reakcji biesiadników wynika, że rozmowa przytoczona na początku opisu odbyła się półgłosem, i nie była słyszana przez resztę ( nikt nie rozumiał co dokładnie  Jezus powiedział Judaszowi ). Jest wielce prawdopodobne, że słowa o uczniach, którzy „spoglądali jeden na drugiego niepewni, o kim mówi” dotyczyły tylko tych, którzy siedzieli tuż przy Jezusie, czyli Piotra i Jana. Czytamy, że Piotr, który albo usłyszał strzępki rozmowy, albo nie wierzył w to, że dobrze usłyszał - o zdrajcy w gronie uczniów - daje znak Janowi i zwraca się do niego: „Kto to jest? O kim Jezus mówi? Zapytaj Go dyskretnie, Janie”. Jan oparł się zaraz na piersi Jezusa i pyta – „Kto to jest?”. Jezus najwyraźniej chciał  wskazać zdrajcę i równocześnie bez hałasu pozbyć się go z grona biesiadników. Dlatego podał mu kawałek chleba, co było umówionym znakiem dla Piotra i Jana. Judasz czmychnął, a pozostali uczniowie sądzili, że poszedł jak zwykle zrobić zakupy. To jest styl Jezusa. Spokojnie i uprzejmie. Bez fajerwerków i zbędnych przemówień. Pozostali uczniowie sądzili, że poszedł dać coś ubogim – widocznie miał też  funkcję „jałmużnika”. Pewnie nie raz złościł się,  gdy musiał wykonywać dziwne polecenia swojego Pana z którym się w duchu nie zgadzał.

          We wczorajszym rozważaniu (Wielki Poniedziałek) czytamy o reakcji Judasza na „idiotyczny wybryk” Marii – wylanie drogiego olejku na stopy Jezusa. Mówiąc, że lepiej by go było sprzedać i rozdać pieniądze ubogim Judasz  wykazał, że  nie miał pojęcia z Kim przebywał przez trzy lata. Nie rozumiał nic z tego co zrobiła Maria. Patrzył, dotykał, a nie widział. Nic nie zrozumiał. Żył „obok” w „swojej bańce”. Można żyć z kimś  blisko  fizycznie  a równocześnie  być  oddalonym duchowo o lata świetlne. Jak wiemy z różnych skandali, których dopuszczają się przywódcy chrześcijańscy wszystkich denominacji można być  „blisko” bożych spraw  a tak naprawdę  paktować  z diabłem.

          Judasz zazdrościł zapewne pozycji w grupie Piotrowi i Janowi. Może uważał, ze to niesprawiedliwe wyróżniać trzech spośród dwunastu. Nie raz „diabli go brali” na głupotę swoich współtowarzyszy. W domu Łazarza Judasz poczuł się publicznie upokorzony gdy Jezus wziął stronę rozrzutnej Marii. Mogła być to kropla, która przelała czarę jego goryczy. W końcu diabli wzięli go na dobre – jak czytamy w relacji św. Jana.

              Nie zachęcam do zatrzymywania się nad fenomenem Judasza. Jest to raczej pokusa i ślepy zaułek. Prowadzi często do zbędnego  litowania się nad Judaszem. Na ten temat napisano wiele książek, łamały się  tęgie głowy  filozofów i teologów. A nic bardziej prostego i  trafnego od tego, co o Judaszu powiedział Jezus, nie ma: „lepiej dla tego człowieka, żeby się nie narodził” (Mk14,21)

               Pomocna może być zawsze autorefleksja, o którą niestety  najtrudniej. Łatwiej jest zlokalizować Judasza w innym człowieku. Jest czas Wielkiego Postu, czas łaski. Sposobność do nawrócenia.  Wielkie Narodowe i Światowe Rekolecje w realiach epidemii. Judasz nie skorzystał ze swoich rekolekcji,  ale każdy z nas może skorzystać ze swoich. 

 

POZOSTAŁE ARTYKUŁY - MENU na pasku powyżej