Wielki Czwartek - płonąca Krew

POZOSTAŁE ARTYKUŁY - MENU na pasku powyżej                   

 

                Oto fragment z dzienniczka św. Faustyny: „Rozkoszą moja jest wpatrywać się w Ciebie, Boże niepojęty. […]. Czuję, że nie ma ani jednej kropli krwi we mnie, która by nie płonęła miłością ku Tobie.  O Piękności niestworzona, kto Ciebie raz poznał, ten nic innego kochać nie może” (Dzienniczek 342-343)

                   „Czuję, że nie ma ani jednej kropli krwi we mnie, która by nie płonęła miłością ku Tobie”. Zastanawiałem się kiedyś – w jaki sposób człowiek może odczuwać i wyrażać taką zwariowaną miłość do Boga? Skąd ten ogień w sercu św. Faustyny?

                    Pomocny okazał się w tym rozmyślaniu nie kto inny jak mój ulubiony Błażej Pascal który w swoich „Myślach” zawarł taką refleksję – nie refleksję. Coś jakby głos Boga w jego sercu : „Nie szukałbyś Mnie, gdybyś Mnie już nie posiadał”. Po małej transpozycji wychodzi to tak: „Nic by się nie paliło w twoim sercu, gdybym Ja nie płonął w tobie”. Eliasz nie rozpaliłby się „żarliwością o chwałę Pana, Boga Zastępów” (1Krl 19;10) gdyby nie Duch Boży, który go napełnił.

                 W trakcie pewnej Mszy świętej przyszło mi na myśl, że to, co Jezus czyni ofiarując się za „wszystkich ludzi” na krzyżu – jest aktem szalonej, zwariowanej miłości skierowanej do wszystkich , ale równocześnie do każdego człowieka z osobna. Faustyna musiała to odczytać w ten sposób – bardzo osobiście. Zrozumiała, że tak naprawdę tylko Jezus może powiedzieć każdemu człowiekowi:

       - Nie ma ani jednej kropli krwi we Mnie, która by nie płonęła miłością ku Tobie! Przyszedłem na świat aby umrzeć z miłości do Ciebie.

          To Duch Święty rozpalił św. Faustynę miłością do Jezusa . Ile razy patrzę na kielich wzniesiony w górę przez kapłana w czasie Eucharystii myślę o tym , że nie ma w nim ani jednej kropli krwi Chrystusa, która by nie płonęła miłością do mnie. Czy to przypadkiem nie próżność lub egoizm? Nie. To jest odczytanie przesłania Jezusa we właściwych proporcjach. Niewłaściwy paradygmat może oddzielić chrześcijanina od Boga. Wielu katolików tkwi w jednostronnym schemacie: Jezus umarł za wszystkich ludzi. Koniec kropka. Da się jakoś w to uwierzyć bez większego problemu. Dużo trudniej jest uwierzyć i przyjąć tę prawdę, że Jezus umarł ZA MNIE.

          Co oznacza „za mnie”? Gdybym był jedynym człowiekiem żyjącym na Ziemi, Jezus przyszedłby i umarł za mnie jednego. Owszem, umarłby również za innych gdyby tacy się znaleźli. Tajemnica i wszechmoc Boga polega na tej równowadze: On kocha wszystkich, ale przede wszystkim Ciebie. Kocha całą pełnią swej miłości. Jego miłość nie dzieli się na miliardy małych, coraz mniejszych cząstek – tyle ile istnień ludzkich na Ziemi, ale pozostaje pełna i wyłączna w stosunku do każdego. A więc Jesteś „oczkiem w głowie” Pana Boga. Dopiero gdy w TO uwierzysz, twoja wiara przestanie być powierzchowna. Może zdarzyć się cos nowego – zapali się mały płomyk w sercu. Tzw. „głęboka wiara” to nic innego jak osobowa relacja miłości człowieka i Boga.

       Takiej wiary wszystkim czytającym ten tekst życzę w Wielki Czwartek - święto ustanowienia Eucharystii.

 

POZOSTAŁE ARTYKUŁY - MENU na pasku powyżej