Wielka Niedziela - Wielki Finał?

POZOSTAŁE ARTYKUŁY - MENU na pasku powyżej            

 

            Rodzi się we mnie pytanie: co dalej z tak wielkim wydarzeniem? Jeśli to prawda, że jeden jedyny raz w historii świata zabity skazaniec opuścił swój grób – czy to ma mieć jakieś skutki dla mojego życia? Jeśli tak, to jakie?

        Czy mam po prostu dalej być „wierzącym i praktykującym” i sobie tak dalej „praktykować”? Czy mam sobie dalej praktykować w sposób parafialny, albo może charyzmatyczny, czy nie wiadomo jeszcze jaki?

             Jezus z Nazaretu, wędrowny kaznodzieja i cudotwórca został zabity. Umarł na pewno, bo rzymscy żołnierze byli wprawnymi oprawcami. To było ich rzemiosło, na brutalnej przemocy opierało się całe rzymskie imperium. Tym razem coś poszło nie tak. Coś się wydarzyło na trzeci dzień po egzekucji. Człowiek który działał tylko trzy lata, nie napisał żadnej książki, nie przygotował sobie oddanej „kadry” (uciekli w godzinie próby) zmienił bieg historii i mentalność świata, jak nikt inny. Od Jego narodzin liczony jest kalendarz. Tak jak za życia – tak i teraz wzbudza miłość jednych i nienawiść drugich. Tylko jedna okoliczność tłumaczy mi Jego fenomen:  musiało mieć miejsce  prawdziwe Zmartwychwstanie.

              Morze Czerwone które Izrael, lud wybrany przekroczył w cudowny sposób było bardzo ważnym, ale tylko etapem jego wędrówki. Celem nie były tańce po drugiej stronie morza, celem nie było otrzymania Prawa na górze Synaj, ani manna i przepiórki  na pustyni.  Celem  była Ziemia Obiecana. Myślę, że Jezus uwolnił nas z ciemności Egiptu nie po to, abyśmy sobie teraz spokojnie „praktykowali”. Wiem, wiem, mamy jeszcze „widzieć bliźniego w innych ludziach” pełnić dobre czyny itp., itd. OK, to wszystko prawda.

           Jeśli Jezus nie zmartwychwstał, to "praktykujmy" sobie dalej, tak na wszelki wypadek, żeby sie w razie czego załapać chociaż do czyśćca... Ale jeśli zmartwychwstał - to logiczny wniosek jest tylko jeden: trzeba zaryzykować i postawić swoje  życie  na jedną kartę -   szukać Boga całym sercem, poznawać Go  coraz lepiej, starać się pełnić Jego wolę i  na wszelkie sposoby dawać świadectwo swojej wiary.

           Trzeba zdobyć  Ziemię Obiecaną. Ziemia Obiecana to nie tylko życie po śmierci, ostateczne zbawienie. Święci Kościoła jednym głosem mówią: Ziemia Obiecana zaczyna się już tutaj. Za tego życia. Musicie ją zdobyć teraz. O tym mówi nasz Pan Jezus Chrystus, o tym mówi św. Paweł, mistrz Eckhart, Tomasz a.Kempis, Św.Teresa Wielka, Św. Jan od Krzyża, św.Teresa z Lisieux św. Edyta Stein, św.Jan Paweł II, ks. Blachnicki, o.Joachim Badeni i wielu wielu innych.

          Ziemia Obiecana to zjednoczenie z Chrystusem w miłości. Bilet do Ziemi Obiecanej każdy już otrzymał w chrzcie świętym .

           Cykl „ Elementarz przyjaźni z Bogiem” będzie to propozycja dla tych, których interesuje dalsza wędrówka w wierze. A więc żaden Wielki Finał. Mam nadzieję, że teraz dopiero się zacznie.

Tego wszystkim  czytelnikom i sobie życzę w te Wielkanocne Święta a zwłaszcza "Po Świętach".

 

POZOSTAŁE ARTYKUŁY - MENU na pasku powyżej