Wyławiamy skarby cz.IV

POZOSTAŁE TEKSTY – PRZYCISK „MENU” NA PASKU

 

I przebacz nam nasze winy…

[…] Co myślisz o tym, żeby przekąsić co nieco?  Puchatek lubił przekąsić swoje małe Co nieco o jedenastej rano i cieszył się bardzo widząc, jak Królik wydobywa z szafki garnuszki i talerze, i gdy Królik zapytał:

–Co wolisz, miód czy marmoladę do chleba? –Puchatek był tak wzruszony, że powiedział: –Jedno i drugie. –I zaraz potem, żeby nie wydać się żarłokiem, dodał:

–Ale po co jeszcze chleb, Króliku? Nie rób sobie za wiele kłopotu […]

Kubuś Puchatek bardzo pilnował pory spożywania miodu z baryłeczki. Miała to być jedenasta rano. Żeby sobie ułatwić życie, Kubuś zatrzymał wskazówkę zegara w swoim domku na stałe na jedenastej. Zawsze, gdy zaczynał odczuwać znajome  przygnębienie,  spoglądał radośnie na zegar, po czym oznajmiał sam sobie: „Najwyższy czas na małe Co nieco!” i przystępował z czystym sumieniem do pałaszowania miodku.

Alan Alexander Milne, autor „Kubusia Puchatka” w postaci bohatera odmalował prawdę o każdym z nas. Kubuś, żeby nie nazwać swojego łakomstwa (a może obżarstwa) po imieniu, zastosował prosty trik ze wskazówką zegara. Gdyby tego nie zrobił, byłby narażony na przykre doznanie zwane wyrzutem sumienia. A życie trzeba sobie upraszczać zamiast utrudniać! Każdy z nas jest takim Kubusiem. Jesteśmy mistrzami świata w zatrzymywaniu wskazóweczki „na 11 rano”. -Moja wina? Jaka wina? A grzech? To jest w ogóle okropne słowo które już od dawna nie powinno funkcjonować wśród światłych ludzi… Na łakomstwo, obżarstwo na ogół przymyka się oko. To nic takiego złego. Ale niestety mechanizm oszukiwania samego siebie dotyczy również zawiści, zazdrości, nienawiści, gniewu, pychy.

Tą wskazówkę unieruchomioną na godzinie 11 biblia nazywa „zatwardziałością serca”. W podświadomości człowieka działa ten mechanizm, który sprawia, że chętnie rozmawiamy o okropnych wadach i niegodziwych czynach innych ludzi, nie widząc żadnego problemu u siebie samego. Podświadoma obawa przed uruchomieniem zegara sprawia, że nie lubimy ludzi i instytucji co do których wiadomo, że mówią o potrzebie skruchy i przebaczenia oraz o odpuszczeniu grzechów.

Wilfrid Stinissen, karmelita szwedzki w jednej ze swoich książek pisze: „Kiedy jest się pysznym […] i ma się świadomość swojej pychy, to można jeszcze coś z tym zrobić. Można tę swoją pychę przedstawić Bogu i powiedzieć: -Panie, zmiłuj się nade mną, pysznym grzesznikiem… Gdy opanuje nas lenistwo (zawsze jest 11.00 !) , do Boga się nie zwrócimy, wtedy nawet nie wiemy o tym, jak jesteśmy pyszni […]. Żyjemy, umieramy, a tak naprawdę życie się jeszcze nie rozpoczęło.”.

"I przebacz nam nasze winy" – to prośba, ale i pytanie do człowieka: czy wiesz o tym, że pilnie potrzebujesz przebaczenia? Bez takiej wiedzy i prawdziwej skruchy – czy jest sens klepać „Ojcze nasz” ? „Odpuść nam winy” – bez żadnej świadomości winy ?

Tym, który może pokazać prawdę o wnętrzu człowieka - bez intencji zniszczenia i doprowadzenia go do załamania - jest Duch Święty. Łaska skruchy to snop światła, czyli prawda o moim zegarze, z równoczesnym zapewnieniem o miłości i przebaczeniu. Wtedy tylko może zacząć się życie – czyli żywa relacja  przyjaźni człowieka z Bogiem.

Nowe życie to modlitwa:  Przyjdź Duchu Święty i pokaż mi całą prawdę o mnie samym!

(Wiem, że potrzeba odwagi, żeby ja wypowiedzieć i do tego szczerze 🙂)

 

POZOSTAŁE TEKSTY – PRZYCISK „MENU” NA PASKU